Rozważania

Refleksja nad Liturgią Słowa

18-24 października 2021 r.

XXIX tydzień zwykły – Rok B

 

Poniedziałek: Święto Św. Łukasza, Ewangelisty

2 Tm 4,10-17a; Ps 145(144),10-11.12-13.17-18; Łk 10,1-9

 

            Święty Łukasz, którego święto dzisiaj celebrujemy, pochodził z Antiochii i był lekarzem. Kiedy spotkał św. Pawła, przyłączył się do niego i towarzyszył mu w jego podróżach. Według tradycji napisał Dzieje Apostolskie i Ewangelię, która nosi jego imię, ale poza tym nic nie wiadomo o jego życiu.

            W pierwszym czytaniu z Drugiego Listu do św. Tymoteusza, św. Paweł mówi swojemu uczniowi, że nie ma ze sobą nikogo oprócz Łukasza. Ewangelista był towarzyszem św. Pawła w jego drugiej i trzeciej podróży misyjnej. Święty Paweł opowiada, że tylko Bóg był z nim, aby go wesprzeć, kiedy musiał się bronić przed niesłusznymi oskarżeniami. W Ewangelii Jezus posyła siedemdziesięciu dwóch uczniów, aby głosili Dobrą Nowinę i uzdrawiali chorych w Jego imieniu. Tekst ten przypomina, że każdy z nas ma do odegrania ważną rolę w szerzeniu Ewangelii. Według dawnej tradycji, św. Łukasz należał do grupy tych siedemdziesięciu dwóch uczniów Jezusa.

 

Wtorek dwudziestego dziewiątego tygodnia zwykłego – rok I

Rz 5,12.15b.17-19.20b-21; Ps 40(39),7-8a.8b-10.17; Łk 12,35-38

 

            W pierwszym czytaniu z Listu do Rzymian św. Paweł mówi nam, że jak grzech wszedł na świat przez jednego człowieka, tak też zostanie odkupiony przez jednego człowieka. Pierwszym człowiekiem jest Adam, a drugim Chrystus. Bez względu na to, ilu i jak wielkich grzechów ludzie są w stanie popełnić, łaska Boża okazuje się coraz obfitsza, a zbawienie jest udziałem każdego człowieka, jeśli oczywiście zdecyduje się je przyjąć. W Ewangelii Jezus przypomina nam, abyśmy byli zawsze czujni i gotowi, bo nie wiemy, kiedy On powróci. Jest to wyraźny motyw mówiący o końcu świata, który Jezus natychmiast wyjaśnia przypowieścią. Pewien pan domu wraca późno w nocy z uczty weselnej, zastając swoich ludzi czuwających i z zapalonymi pochodniami w ręku. Dzięki temu w chwili, gdy pan domu zakołacze, otworzą oni drzwi, powitają Go i wprowadzą do domu. Z uwagi na to, że nie wiadomo, kiedy on dokładnie wróci, ciągle potrzebna jest gotowość i czujność sług, którzy stoją ubrani z przepasanymi biodrami tak jak w podróży, w pracy czy w walce. Ten właśnie obraz sług z pochodniami w ręku uczy nas ciągłej gotowości, Pan chce nas bowiem zastać czuwających i przy pracy. Zastając swoje sługi na czuwaniu, Pan sam staje się dla nich sługą, gdyż Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. W postaci Pana, który służy przy stole można bez trudności rozpoznać Jezusa, który nie przyszedł, żeby Mu służono, ale aby służyć.

 

Środa dwudziestego dziewiątego tygodnia zwykłego – rok I

Rz 6,12-18; Ps 124(123),1b-3.4-6.7-8; Łk 12,39-48

 

            Święty Paweł wzywa nas w dzisiejszym fragmencie Listu do Rzymian do tego, aby nie pozwolić grzechowi, by ten zapanował w naszym życiu. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, które dotyczy każdego człowieka, że podda się w niewolę grzechu, ulegając pokusie pójścia drogami bezbożności. Każdy wierzący musi się temu oprzeć i opowiedzieć się za sprawiedliwością. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Jezus mówi przede wszystkim do tych, którzy piastują w Kościele jakiś urząd czy też władzę. Zarządcy nad wspólnotą istnieją z ustanowienia Jezusa Chrystusa i sprawują swoją władzę w czasie „nieobecności” Pana, czyli w tzw. czasie Kościoła, który rozciąga się od zmartwychwstania Jezusa Chrystusa aż do Jego powtórnego przyjścia w chwale. W tym czasie „nieobecności” Pana wyznaczeni przez Niego zarządcy opiekują się powierzoną im wspólnotą wiernych. Muszą oni być przede wszystkim wierni swemu Panu i pamiętać, że są tylko „rządcami” wspólnoty a nie jej panami, stąd też powinni postępować według Jego wskazówek. Następnie zarządcy powinni być roztropni, gdyż Pan może niespodziewanie powrócić i zażądać od nich zdania sprawy z zarządu. Co więcej muszą oni być pracowici i odpowiedzialni, to znaczy zawsze powinni służyć powierzonym sobie ludziom. Stając się rządcami, uczniowie Jezusa biorą na siebie odpowiedzialność za powierzoną im wspólnotę, z której zostaną rozliczeni. Piastując powierzone im urzędy, muszą oni unikać przede wszystkim dwóch niebezpieczeństw: despotyzmu i tyranizowania swoich podwładnych oraz nieuczciwego bogacenia się i związanej z nim pokusy używania.

 

Czwartek dwudziestego dziewiątego tygodnia zwykłego – rok I

Rz 6,19-23; Ps 1,-1-2.3.4. i 6; Łk12,49-53

 

            Kontynuujemy lekturę Listu do Rzymian, w którym jego autor podkreśla, że zostaliśmy wyzwoleni przez Chrystusa z niewoli grzechu. Życie wieczne jest darem Bożym, przekazanym tym, których Bóg zjednoczył z Jezusem – ich Królem i Panem. Psalm opisuje szczęście ludzi, którzy ufają Bogu i żyją Jego wskazaniami. W Ewangelii Jezus mówi uczniom, że przyszedł ogień rzucić na ziemię i bardzo pragnie, aby już zapłonął. Słowo „ogień” należy rozumieć w sensie duchowym jako coś, co rozpala w ludzkich sercach nowe ideały i zachęca ich do podjęcia nowych czynów. Te nowe ideały, czyny i pragnienia z jednej strony przynoszą człowiekowi pokój, ale z drugiej strony powodują zewnętrzny sprzeciw, gdyż bardzo często sprzeciwiają się rozmaitym interesom i ambicjom, które są za bardzo ludzkie i ziemskie. Nie rzadko przyczyniają się one do wprowadzenia rozłamu wśród najbliższych, czego przykładem było życie Jezusa i życie wielu Jego uczniów i uczennic. W tym kontekście, jak się wydaje, należy rozumieć słowo „pokój”. Pójście za Jezusem pociąga za sobą nie tylko konieczność wewnętrznego, ale i zewnętrznego zmagania się i walki. Uczeń Jezusa musi się zaprzeć samego siebie oraz wyrzec złych skłonności i egoizmu, które widzi w swoim sercu. Taki człowiek musi mieć udział w męce Jezusa i tak jak jego Mistrz musi stać się znakiem sprzeciwu i rozłamu. Pokój jaki Jezus przyniósł nie należy rozumieć jako „święty spokój”, czyli życie bez jakichkolwiek większych problemów. To jest pokój, którego świat dać nie może, i jest on udziałem tych ludzi, którzy przezwyciężyli przeciwności wewnętrzne i zewnętrzne, dzięki czemu słuchają Chrystusa i czynią Go swoim Mistrzem.

 

Piątek dwudziestego dziewiątego tygodnia zwykłego – rok I

Rz 7,18-25a; Ps 119(118),66 i 68.76-77.93-94; Łk 12,54-59

 

            W dzisiejszym fragmencie Listu do Rzymian św. Paweł mówi otwarcie o toczącej się w nim samym walce – walce między życiem i wartościami, o których mówi Ewangelia z jednej strony, a życiem łatwiejszym i bardziej beztroskim, które tak często prowadzi do grzechu z drugiej strony. Apostoł wie, co należy robić, a jednak walczy i to bardzo ciężko. W tym i w wielu podobnych przypadkach każdy z nas mógłby zapewne zastąpić imię Pawła swoim własnym. Nie zawsze łatwo jest żyć przesłaniem Ewangelii, ale z pomocą i łaską Boga, który zawsze jest po naszej stronie, jest to możliwe. W dzisiejszym fragmencie Ewangelii św. Łukasza Jezus wychodząc od konkretnej życiowej sytuacji (chmura, która przynosi deszcz i wiatr, który przynosi upał) zwraca uwagę Swoich słuchaczy na znaki czasu, którymi są wydarzenia historyczne zawierające głębszą treść. Na podstawie wziętego z życia przykładu Jezus pokazuje jak wielkie znaczenie dla człowieka ma właściwe odczytanie tych znaków. Człowiek wierzący zbawia się i uświęca w toku dziejącej się historii. Na dziejące się wokół niego wydarzenia, takie jak np. klęski, katastrofy, powodzie, wybuchy wulkanów czy trzęsienia ziemi powinien patrzeć nie tak jak polityk i bankier, ale jak człowiek wierzący, ponieważ Bóg mówi do nas poprzez te wydarzenia, które obserwujemy. To, co ma miejsce w naszej teraźniejszości przypomina i w jakiś sposób zapowiada czasy ostateczne. Podobnie klęski i katastrofy doczesne wskazują na katastrofy, jakie będą dziać się na końcu czasów. Jak czasy ostateczne kierują człowieka na podjęcia decyzji dotyczącej pokuty i zmiany dotychczasowego życia, tak znaki czasu (klęski, katastrofy dziejące się współcześnie) wzywają człowieka do pokuty i powrotu do Boga. Jeżeli takiego rodzaju mowa Boga do człowieka nie zmienia go, to można tutaj widzieć jakiś tragizm jego postaci, bo co go nawróci? Warto więc zadać sobie pytanie czy odczytujemy w nich Boże wezwanie do pokuty?

 

Sobota dwudziestego dziewiątego tygodnia zwykłego – rok I

Rz 8,1-11; Ps 24(23,1b-2.3-4b.5-6; Łk 13,1-9

 

            W dzisiejszym tekście z Listu do Rzymian św. Paweł mówi nam, że przyjmując ludzką postać, Chrystus zniszczył panującą nad nami moc śmierci i przywrócił nas Bogu, dając nam doskonały przykład, dzięki któremu możemy układać własne życie. Człowiek, który żyje „ciałem”, to ten, który jest skoncentrowany na sobie i na osiągnięciu swojego własnego sukcesu, nie dostrzegając innego człowieka i nie zważając na Boga i Jego przykazania. Człowiek żyjący „duchem” to z kolei ten, który pozwala, aby Duch Święty i przesłanie Ewangelii kształtowały jego życie i kierowały wszystkimi jego działaniami. W Ewangelii Jezus mówi Swoim rozmówcom, że zmasakrowani przez Piłata Galilejczycy wcale nie byli większymi grzesznikami niż inni. Podobnie i ci, na których zwaliła się wieża w Siloe nie byli gorsi niż inni ludzie. Posługując się tymi przykładami, Jezus przestrzega przed niebezpieczeństwem, jakie grozi tym, którzy uważają, że nawracać się powinni inni ludzie, ale nie oni, gdyż Jezus wzywa do zmiany życia tylko wielkich grzeszników, ale nie ich. Tymczasem Jezus podkreśla, że nawracać się powinni wszyscy bez żadnego wyjątku. Nawracać mamy się z grzechów, które odwracają nas od Boga, a także z rozmaitych małych „grzeszków”, takich jak np. różne niedoskonałości, rutyna, gdyż ten kto nie zauważa grzechów powszednich w swoim życiu, powoli wpada w grzechy śmiertelne. Jezus bardzo ceni wierność zachowywaną w małych rzeczach, nagradzając ją wielkimi darami. Ponadto każdy chrześcijanin powinien nawracać się od tego, co dobre, na to, co lepsze. Życie chrześcijańskie ma charakter bardzo dynamiczny, dlatego cały czas powinno się rozwijać, dojrzewać, i rosnąć. Bóg żąda od nas tego ciągłego owocowania i rozwoju, cierpliwie czekając na owoce naszego życia, o czym mówi przypowieść o drzewie figowym, która kończy dzisiejszy fragment Ewangelii.

 

XXX Niedziela Okresu Zwykłego – B

Jr 31,7-9; Ps 126(125),1b-2b.2c-3.4-5.6; Hbr 5,1-6; Mk 10,46b-52

 

            Napisana tuż przed niewolą babilońską Księga Jeremiasza przepowiada upadek Narodu Wybranego z powodu jego licznych grzechów i nieprawości. W dzisiejszym jej fragmencie Pan obiecuje Swojemu ludowi, że pomimo wszystkiego, czego się ludzie ci dopuścili, On przywróci zdrowie chorym i pocieszy Swój lud, sprowadzając ich z powrotem do kraju, z którego wyszli z płaczem. W Ewangelii Jezus przywraca wzrok niewidomemu żebrakowi, Bartymeuszowi, synowi Tymeusza, który siedział przy drodze, a słysząc, że Jezus znajduje się w pobliżu, zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Chrystus widząc cierpiącego człowieka chciał mu przyjść z pomocą, kiedy więc Bartymeusz podszedł do Niego, stwierdził, że ma on wystarczająco silną wiarę i przywrócił mu zdrowie. Ten niewidomy żebrak na pewno wierzył w mesjańską godność Jezusa, o czym świadczą jego słowa: Synu Dawida, które były powszechnie znanym tytułem mającego nadejść Mesjasza. Człowiek ów wierzył również w Boską moc Jezusa, gdyż głośno prosił Go o cud, którego mógł dokonać jedynie prawdziwie Boży człowiek. Jezus, kroczący tą drogą, prowadzący za sobą ludzi i dokonujący tak wielkiego cudu jest także wypełnieniem tekstu Jeremiasza, ponieważ to On, Mesjasz, prowadzi nas do naszej prawdziwej ojczyzny, którą jest Królestwo Boże. Chrystus pragnie również otworzyć nasze oczy na wartości, których być może dotąd nie dostrzegaliśmy w naszym życiu, a to może być nawet większy cud niż ten, o którym myślimy.